Pierwsza kara prezesa UODO za „prywatny monitoring”
Choćbym nie chciała, znowu muszę napisać o monitoringu. Dlaczego? Dlatego, że po raz pierwszy w historii, Urząd Ochrony Danych Osobowych ukarał właściciela posesji (osobę fizyczną) grzywną przekraczającą 25.000 zł, w sprawie dotyczącej stosowania „prywatnego” monitoringu wizyjnego.
Czego dotyczyła sprawa?
Sprawa miała swój początek w zeszłym roku. Do UODO wpłynęły skargi sąsiadów dotyczące stosowania monitoringu wizyjnego na jednej z posesji. Skarżący wskazywali, że kilkanaście kamer rejestruje zarówno obraz, jak i dźwięk, przez 24 godziny na dobę. Co istotne, kamery były skierowane także poza obręb posesji ich właściciela – jedna z kamer miała być skierowana bezpośrednio na okno toalety w sąsiednim budynku, inna – na drogę publiczną.
Prezes UODO Mirosław Wróblewski, wezwał właściciela monitoringu do złożenia wyjaśnień, jednak ten dwukrotnie nie odebrał korespondencji. „W związku z tym prezes UODO ocenił stan faktyczny na podstawie zebranych w sprawie materiałów pochodzących od skarżących oraz na podstawie własnych ustaleń. Twierdzenia skarżących uznał za udowodnione”.
PUODO nakazał zaprzestanie przetwarzania danych osobowych za pomocą tego monitoringu w zakresie wizerunku oraz głosu, obejmującego swym zasięgiem drogę publiczną oraz nieruchomości sąsiadów. Nakaz dotyczył zdemontowania urządzeń lub ewentualnie skierowania ich w sposób trwały poza sporny obszar monitorowania, czyli wyłącznie na własną posesję. Nakaz miał być wykonany w ciągu siedmiu dni od doręczenia decyzji.
Właściciel posesji, który miał wykonać nakaz, nie zaskarżył decyzji prezesa UODO, w związku z czym stała się ona prawomocna. Jednocześnie nie wykonał tejże decyzji, pomimo upomnienia ze strony UODO, w związku z czym zostało wszczęte kolejne postępowanie administracyjne – tym razem dotyczące nałożenia administracyjnej kary pieniężnej.
PUODO nałożył na właściciela posesji karę w wysokości 26.711 zł.
„Prywatny” monitoring a RODO
Opisana sprawa jest o tyle interesująca, że nie dotyczy „klasycznego” przypadku zastosowania monitoringu wizyjnego przez przedsiębiorcę, ale przypadku, w którym osoba fizyczna („prywatna”) rejestruje obraz i dźwięk na swojej nieruchomości i – wydawałoby się – na cele prywatne/osobiste. Jednak owo „wydawałoby się”, to słowo klucz.
Zgodnie z art. 2 ust. 1 lit. c) RODO, rozporządzenie nie ma zastosowania do przetwarzania danych osobowych przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze.
PUODO uznał, że w tym przypadku, wyjątek ten nie znajduje zastosowania. Jak bowiem wynika z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE, wyjątek ten powinien być wąsko interpretowany i może obejmować działania wchodzące wyłącznie w zakres życia prywatnego lub rodzinnego jednostki.
Czy decyzja PUODO była słuszna? W moim przekonaniu – jak najbardziej!
Chęć zapewnienia bezpieczeństwa we własnym domu, czy na własnej posesji, nie może usprawiedliwiać naruszenia prywatności sąsiadów ani użytkowników drogi publicznej. O ile o to faktycznie chodziło właścicielowi kamer. Możliwe bowiem, że ów przykładny obywatel, bawił się w szeryfa lub straż osiedlową. W uzasadnieniu decyzji PUODO czytamy, że właściciel nieruchomości wykorzystywał monitoring m.in. do inicjowania postępowań w sprawach o wykroczenia. Jak słusznie jednak zaznaczył organ, „kwestia zapewnienia porządku publicznego nie leży w gestii podmiotów prywatnych i zadanie to nie może być wykonywane za pomocą prywatnego monitoringu wizyjnego„. Nie jest przy tym jasne, jak miało się do zapewniania porządku publicznego skierowanie kamery na okno łazienkowe sąsiada.
Skutkiem niewykonania nakazu Prezesa UODO przez właściciela monitoringu, było dalsze bezprawne przetwarzanie przez administratora danych osobowych wielu osób. Powodowało to u nich poczucie ciągłej obserwacji i nadzorowania ich życia prywatnego wraz z danymi o ich lokalizacji. Administrator przetwarzał ich wizerunek oraz głos w miejscach codziennego ich przebywania i poruszania się w związku z normalnym korzystaniem z drogi publicznej. Stąd taka wysokość nałożonej kary.
PUODO o monitoringu prywatnym
Opisana powyżej sprawa jest obecnie głośna z uwagi na nałożoną przez PUODO karę (przypominam: pierwszą taką w historii), a nie z uwagi na jej przedmiot. Urząd zajmował się już wielokrotnie monitoringiem prywatnym, za każdym razem prezentując stanowisko, że nie może on naruszać prywatności innych osób.
W uzasadnieniu decyzji wymierzającej karę, Prezes UODO poinformował, że zauważa dużą skalę zjawiska stosowania bezprawnego, czy też stosowanego niezgodnie z przepisami RODO, tzw. „monitoringu prywatnego”, często używanego nie jako środek ochrony życia, zdrowia lub mienia użytkownika tego monitoringu, lecz jako narzędzie stosowane w rozstrzyganiu konfliktów sąsiedzkich. Decyzje nakazujące dostosowanie tego sposobu przetwarzania danych osobowych do przepisów RODO bywają natomiast ignorowane lub wykonywane tylko częściowo lub pozornie. Zdarzają się też sytuacje powrotu – po czasowym tylko dostosowaniu się do nakazu – do bezprawnego przetwarzania danych sąsiadów lub innych osób za pomocą monitoringu wizyjnego.
Dlatego też kara orzeczona w niniejszej sprawie ma mieć – w zamierzeniu Prezesa UDODO – efekt odstraszający. Powinna wskazywać administratorom i podmiotom przetwarzającym, że naruszenie polegające na niewykonaniu nakazu organu nadzorczego jest poważnym naruszeniem i podlegać będzie nieuchronnym i dolegliwym sankcjom finansowym.
Zatem pamiętajmy!
- RODO może obowiązywać także osoby fizyczne
- nie ma zastosowania do przetwarzania danych osobowych przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze
- w przypadku monitoringu wizyjnego, skierowanie kamer poza obszar swojej posesji (np. na sąsiednie nieruchomości lub drogę publiczną), wyklucza czysto osobisty lub domowy charakter
Na koniec jeszcze mała ciekawostka co do monitorowania przestrzeni publicznej:
W Austrii nagrywanie przestrzeni publicznej przez osoby prywatne jest zabronione pod groźbą kary grzywny. Za używanie kamery w miejscu publicznym grozi kara do 10 000 euro, a w przypadku ponownego naruszenia nawet do 25 000 euro. Zakaz ten dotyczy także kamerek samochodowych – przejeżdżając przez Austrię, nie wystarczy po prostu wyłączyć kamerki, ale należy ją zdemontować (nie może być ona zamontowana na szybie czy desce rozdzielczej) i schować do torby lub schowka.
Pamiętajcie o tym podczas wakacyjnych podróży!
Zapraszam do śledzenia kolejnych wpisów!
